Info
Więcej o mnie.
- Aktualny 2026 -
Poprzednie sezony
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
zaliczgmine.pl
...tam już byłem na rowerze
Liczba zaliczonych gmin
w 2023r - 9
w 2022r - 2
w 2021r - 3
w 2018r - 54
w 2017r - 39
w 2016r - 53
w 2015r - 50
w 2014r - 4
w 2013r - 59
w 2012r - 77
do 2012 - 12
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień6 - 0
- 2026, Lipiec20 - 0
- 2026, Czerwiec11 - 0
- 2026, Maj15 - 0
- 2026, Kwiecień3 - 0
- 2026, Marzec8 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Listopad9 - 0
- 2025, Październik2 - 0
- 2025, Wrzesień7 - 0
- 2025, Sierpień8 - 0
- 2025, Lipiec6 - 0
- 2025, Czerwiec6 - 0
- 2025, Maj3 - 0
- 2025, Kwiecień14 - 0
- 2025, Marzec11 - 1
- 2025, Luty5 - 0
- 2025, Styczeń5 - 0
- 2024, Grudzień8 - 0
- 2024, Listopad2 - 0
- 2024, Październik8 - 0
- 2024, Wrzesień22 - 0
- 2024, Sierpień3 - 0
- 2024, Lipiec2 - 0
- 2024, Czerwiec4 - 0
- 2024, Maj12 - 0
- 2024, Kwiecień2 - 0
- 2024, Marzec1 - 0
- 2024, Luty3 - 0
- 2024, Styczeń2 - 0
- 2023, Grudzień2 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień5 - 0
- 2023, Sierpień9 - 0
- 2023, Lipiec9 - 0
- 2023, Czerwiec2 - 0
- 2023, Maj4 - 0
- 2023, Kwiecień7 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Styczeń1 - 0
- 2022, Grudzień1 - 0
- 2022, Październik1 - 0
- 2022, Sierpień7 - 0
- 2022, Lipiec4 - 0
- 2022, Czerwiec1 - 0
- 2022, Maj4 - 0
- 2022, Kwiecień3 - 0
- 2022, Marzec5 - 0
- 2022, Luty1 - 0
- 2022, Styczeń2 - 0
- 2021, Grudzień1 - 0
- 2021, Listopad4 - 0
- 2021, Październik5 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień11 - 0
- 2021, Lipiec15 - 0
- 2021, Czerwiec2 - 0
- 2021, Maj1 - 0
- 2021, Marzec1 - 0
- 2021, Styczeń5 - 0
- 2020, Maj3 - 0
- 2020, Kwiecień4 - 2
- 2020, Luty2 - 3
- 2019, Czerwiec1 - 0
- 2019, Marzec3 - 1
- 2018, Listopad1 - 0
- 2018, Październik2 - 0
- 2018, Wrzesień2 - 0
- 2018, Sierpień10 - 0
- 2018, Lipiec4 - 0
- 2018, Czerwiec1 - 0
- 2018, Maj10 - 0
- 2018, Kwiecień7 - 3
- 2018, Marzec4 - 2
- 2018, Styczeń6 - 3
- 2017, Grudzień9 - 2
- 2017, Listopad5 - 1
- 2017, Październik4 - 0
- 2017, Wrzesień3 - 1
- 2017, Sierpień4 - 1
- 2017, Lipiec4 - 4
- 2017, Czerwiec12 - 13
- 2017, Maj8 - 2
- 2017, Kwiecień4 - 4
- 2017, Marzec11 - 5
- 2017, Luty2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Grudzień7 - 3
- 2016, Listopad8 - 3
- 2016, Październik4 - 2
- 2016, Wrzesień7 - 3
- 2016, Sierpień11 - 4
- 2016, Lipiec12 - 4
- 2016, Czerwiec7 - 5
- 2016, Maj12 - 12
- 2016, Kwiecień8 - 3
- 2016, Marzec3 - 3
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń3 - 3
- 2015, Grudzień8 - 6
- 2015, Listopad5 - 3
- 2015, Październik10 - 9
- 2015, Wrzesień10 - 14
- 2015, Sierpień11 - 5
- 2015, Lipiec14 - 23
- 2015, Czerwiec19 - 22
- 2015, Maj9 - 1
- 2015, Kwiecień11 - 4
- 2015, Marzec5 - 9
- 2015, Luty7 - 8
- 2015, Styczeń9 - 9
- 2014, Grudzień1 - 0
- 2014, Listopad7 - 4
- 2014, Październik11 - 13
- 2014, Wrzesień7 - 0
- 2014, Sierpień1 - 0
- 2014, Lipiec5 - 6
- 2014, Czerwiec10 - 6
- 2014, Maj1 - 1
- 2014, Kwiecień5 - 1
- 2014, Marzec7 - 2
- 2014, Luty10 - 3
- 2014, Styczeń4 - 4
- 2013, Grudzień7 - 12
- 2013, Listopad2 - 3
- 2013, Październik9 - 10
- 2013, Wrzesień5 - 5
- 2013, Sierpień10 - 7
- 2013, Lipiec14 - 29
- 2013, Czerwiec8 - 12
- 2013, Maj12 - 31
- 2013, Kwiecień12 - 17
- 2013, Marzec6 - 4
- 2013, Luty4 - 0
- 2013, Styczeń3 - 4
- 2012, Grudzień9 - 5
- 2012, Listopad10 - 5
- 2012, Październik7 - 10
- 2012, Wrzesień11 - 16
- 2012, Sierpień7 - 5
- 2012, Lipiec15 - 7
- 2012, Czerwiec14 - 10
- 2012, Maj10 - 3
- 2012, Kwiecień10 - 7
- 2012, Marzec14 - 6
- 2012, Styczeń2 - 0
- 2011, Grudzień8 - 0
- 2011, Listopad7 - 0
- 2011, Październik2 - 0
- 2011, Wrzesień2 - 0
Z dojazdem
| Dystans całkowity: | 4675.85 km (w terenie 311.00 km; 6.65%) |
| Czas w ruchu: | 104:12 |
| Średnia prędkość: | 18.63 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.69 km/h |
| Suma podjazdów: | 5088 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 189 (105 %) |
| Maks. tętno średnie: | 146 (81 %) |
| Suma kalorii: | 6250 kcal |
| Liczba aktywności: | 65 |
| Średnio na aktywność: | 71.94 km i 4h 10m |
| Więcej statystyk | |
- DST 105.00km
- Czas 05:10
- VAVG 20.32km/h
- Sprzęt KTM Ultra 1964
- Aktywność Jazda na rowerze
Gliwicka radiostacja
Niedziela, 6 maja 2018 · dodano: 09.05.2018 | Komentarze 0
Maciek zaproponował wycieczkę w stronę Gliwic. Miały na to wpływ warunki atmosferyczne, a w szczególności wiaterek, który zamiast jak zwykle wiać nam w pysk, miał nas popychać umilając pedałowanie.
Tak było w rzeczy samej.
Trasa wiodła przez Nieradę, Rudnik Mały, Kamieńskie Młyny, Piasek, Miasteczko Śląskie, Świerklaniec, Kozłową Górę, Piekary Śl., Bytom, Gliwice.
Kilka fotek by Marcus
Postój w Zielonej
W Parku w Świerklańcu
Kopiec Wyzwolenia




Radiostacja Gliwicka
Mapa trasy
- DST 102.00km
- VMAX 58.00km/h
- Temperatura 26.0°C
- Podjazdy 952m
- Sprzęt KTM Ultra 1964
- Aktywność Jazda na rowerze
Skarby Jury i Smok w Bobolicach
Poniedziałek, 9 kwietnia 2018 · dodano: 10.04.2018 | Komentarze 1
W pracy miałem odebrać dzień wolny za którąś sobotę, padło na poniedziałek - bardzo szczęśliwie.
Najpierw trzeba odstawić młodszą córę do przedszkola, a potem pędem na dworzec PKP.
8.11 rano, jedziemy do Zawiercia
Z Zawiercia kieruję się do Ogrodzieńca i Podzamcza. Zamek rankiem wygląda fantastycznie, a najlepsze jest to że jestem tu praktycznie sam. Nie ma wszędobylskich turystów, wrzeszczących dzieciaków - spokój, tego właśnie mi trzeba.

Z Podzamcza jadę na Żerkowice, a po drodze wstępuję do Sanktuarium Matki Boskiej Skałkowej.
Kolejnym celem jest Okiennik Wielki.
Po objechaniu Okiennika, odwiedzam Morsko i znajdujący się tam zamek Bąkowiec.


Z Morska niebieskim szlakiem, następnie obok Góry Zborów i Hucisko docieram do Bobolic.
Niebieski szlak
Na tle Góry Zborów
Gdzieś tam już widać zamek w Bobolicach
Już prawie...
...jest
Jak Bobolice to i Mirów.
Tutaj mały popas i odpoczynek
Po postoju, jadę przez Łutowiec, Trzebniów do Ostrężnika a stamtąd do Złotego Potoku.
Krótka wizyta nad Amerykanem
Ze Złotego Potoku, Aleją Klonową, Krasawę i Zrębice docieram do Olsztyna
Kawka i wafelek w Leśnym, a następnie pożarówką do domu. Na pożarówce jeszcze krótka pogawędka ze spotkanym Siwuchem.
Wieczorem dokręcenie do stówki, cm. Kule i pogadać przy piwku z Maćkiem.
No i obiecany w tytule Smok Bobolicki.
Na tym zdjęciu na lewo od flagi pojawił mi się jakiś ciemny kształt. 
Po powiększeniu zdjęcia pojawiło się coś takiego:
Kiedy powiększyłem jeszcze bardziej, zyskałem pewność - SMOK BOBOLICKI jako żywo. :-)
Trasa
- DST 76.00km
- Sprzęt Accent EL Nino
- Aktywność Jazda na rowerze
Rowerowo na wczasach
Sobota, 12 sierpnia 2017 · dodano: 12.08.2017 | Komentarze 0
Nad morzem - Sianożęty
Zwykle na rodzinny urlop brałem rower tylko dla siebie. Pozostali nie byli jakoś chętni do "współpedałowania".
Tym razem jednak coś się zmieniło i za namową żony postanowiliśmy wziąć rowery dla wszystkich.
Udało się całkiem fajnie przejechaliśmy sporo kilometrów jak na moje dziewczyny, a główna motywacją była oddalona o jakieś 3km odludna plaża, na której właściwie pojawiali się tylko rowerzyści, albo "spacerowicze brzegowi"
Pojazd rowerowo-plażowy


Kilka razy pojechaliśmy też do Ustronia Morskiego, ale pewnego razu po wycieczce samochodowej do Kołobrzegu, umęczeni ruchem i brakiem miejsc do zaparkowania, wpadliśmy na pewien pomysł. Pojechaliśmy autem z rowerami parkując na przedmieściach a główną wycieczkę po Kołobrzegu odbyliśmy na rowerach i to był rewelacyjny pomysł. 

- DST 34.00km
- Podjazdy 289m
- Sprzęt Author Reflex
- Aktywność Jazda na rowerze
Bieszczady 2017 - Dzień 1
Sobota, 10 czerwca 2017 · dodano: 23.06.2017 | Komentarze 1
Zamość - Adamów - Krasnobród
I wreszcie nadeszła sobota 10 czerwca 2017 roku. Piękny
słoneczny poranek i wspaniała perspektywa. O godz 8 pod Halę Polonia podjeżdża
busik który zabierze nas do Zamościa, to tam dwa lata temu zakończyła się nasza
"wschodnia przygoda". Niestety niektórzy z dotychczasowych
uczestników, nie mogli nam towarzyszyć. Michaill, Waldek i Robert chociaż nie
pojechali, to byli z nami cały czas, w rozmowach, wspominkach i oczywiście
toastach :-)
Należy się też kilka słów o naszym przewoźniku. Firma
transportowa STEPBUS
http://stepbus.pl/ stanęła na wysokości zadania. Polecam
ją z czystym sumieniem, za bardzo rozsądne pieniądze, daje komfortowy przejazd,
a rowery bezpiecznie jadą na bagażnikach THULE. Nasz koszt był tylko niewiele
większy niż korzystalibyśmy z PKP. STEPBUS to PROFESJONALIŚCI w każdym calu.
Kiedy na koniec wyprawy zaszła konieczność zmiany miejsca dojazdu nie było to
problemem a za wydłużony dystans policzono nam symboliczną opłatę. POLECAM !!!




W bardzo wesołych nastrojach dojeżdżamy do Zamościa, żegnamy
się z kierowcą Pawłem i wskakujemy na rowery. Najpierw fotka na rynku i obiad
zaraz za Zamościem w zajeździe "ORZEŁ".


Po smacznym posiłku toczymy się powoli i po dosłownie kilku
km mamy pierwsza przygodę. Maciek niefortunnie wywinął jakiś "manewr"
w wyniku czego krzywi przednie koło.

Niestety koła nie da się naprawić :-(


Sobota późne popołudnie to słaby moment na szukanie miejsca naprawę
awarii, ale szczęście nam dopisuje. Markon wraca się w stronę Zamościa i
znajduje koło po drodze u handlarza używanymi rowerami.
Montujemy i w drogę . Dystans dziś nie jest duży i dość
szybko docieramy na kwaterę w Krasnobrodzie. Zakupy, toaleta i oglądamy mecz
Polska - Rumunia. Po meczu humory jeszcze lepsze, 3:1 dla Naszych.

Palimy
ognisko i w końcu idziemy spać.
Trasa
Zaliczone gminy
- Adamów
- Krasnobród
- DST 153.50km
- Czas 07:50
- VAVG 19.60km/h
- Podjazdy 1050m
- Sprzęt Author Reflex
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Kielc, czyli spotkanie z Bartkiem i wizyta u Henryczka
Niedziela, 30 kwietnia 2017 · dodano: 01.05.2017 | Komentarze 3
Z racji poprawy pogody mieliśmy chęć przejechać się gdzieś
dalej. Żeby wiatr nie utrudniał, miała to być wycieczka na południowy zachód.
Wykombinowaliśmy z Maćkiem że pojedziemy do Kielc i stamtąd po obejrzeniu kilku
okolicznych atrakcji wrócimy rowerami do Częstochowy. Ucieszyliśmy kiedy swój
akces zgłosiła Aga (Abovo) i Marek (Marcus).
Pociąg o 6.10 wymusił wczesną pobudkę, nic to kiedy szykuje
się fajowy dzień. Spotykam się z resztą ekipy pod Halą Polonia i razem śmigamy
na dworzec. Ładujemy sie do składu i stwierdzamy że te stare wagony dla
podróżnych z większym bagażem zdecydowanie lepiej wypadają kiedy jedzie większa
grupa rowerzystów. Podróż w takim towarzystwie mija nam szybciutko i około
godz. 8 wysiadamy w Kielcach.
Najpierw podjeżdżamy do Maca co by przy kawce i tościku
omówić plan trasy. 
Pierwszy punk naszej trasy to chyba najbardziej
rozpoznawalny pomnik przyrody w Polsce - Dąb Bartek. Droga z Kielc do Zagnańska
to jeden 10-cio kilometrowy podjazd, niezła rozgrzewka.
Dość szybko znajdujemy wiadome "drzewko".
Dąb BARTEK - opis

Po dokładnym obejrzeniu i obfotografowaniu z każdej strony
ruszamy dalej. Po drodze w Samsonowie natknęliśmy się na ciekawy obiekt. To
ruiny Huty Jozef wybudowanej w 1818r. Zakład między innymi produkował broń dla uczestników powstania styczniowego za co Rosjanie spalili hutę w
nocy z 9 na 10 czerwca 1866
roku.
Huta Józef - Samsonów
Jak widać humory naszej ekipy dopisują :-)
Kolejnym miejscem na naszej trasie to Oblęgorek i dworek
podarowany przez społeczeństwo za 25-lecie pracy twórczej naszemu wielkiemu
pisarzowi Henrykowi Sienkiewiczowi. 
XIX wieczny dworek zbudowany został w stylu eklektycznym w latach 1900-1902 na terenie
starego parku. Od strony frontowej zwieńczony jest charakterystycznym kamiennym
husarzem. Nad wejściem umiejscowiony został kamienny herb rodu Sienkiewiczów.


Oblęgorek - opis
Muzeum Henryka Sienkiewicza
W 1958r. dworek stał sie Muzeum Henryka Sienkiewicza.
Akurat kiedy piszę te
słowa, TVP1 emituje "w pustyni i w puszczy" a po nim zacznie się
"Ogniem i mieczem":-)
Stąd przez Łopuszno i Krasocin docieramy do nieszczęsnej
Włoszczowy. Dlaczego "nieszczęsnej", ano dlatego:
Szukając restauracji dojechaliśmy do "8 nieba"
gdzie właściciel w bardzo mało elegancki sposób dał nam do zrozumienia żebyśmy
mu dupy nie zawracali jakimiś czterema obiadami bo on musi wydać 150 obiadów
uczestnikom dzisiejszych uroczystości miejskich. A w ogóle to on w niedziele nie otwiera bo mu
się nie opłaca. Wypad.
Kolejna miała być polecana pizzeria ale otwierano ją dopiero o godz. 15 a była
14. Inna pizzeria była na piętrze w samym rynku i powstał problem rowerów.
Uprzejma pani z tejże restauracji otworzyła nam kratę bramy na dole w budynku i
pozwoliła przechować rowery.
Lokal ten oferował też obiady domowe, niestety były fatalne.
Kotlet był twardy jak podeszwa i chyba nie najświeższy. Ogólnie do dupy.
Kulminacja "włoszczowskiej przygody" miała miejsce
kiedy poszliśmy po rowery.Starszy pan,
mieszkaniec tej kamienicy aby wjechać do
bramy przestawił spięte linką rowery, prawdopodobnie w mało delikatny sposób
tak że sie poklinowaly a Maćkowa lampka leżała z wywalonymi bateriami na ziemi.
Osobnik ów jeszcze buczał i trochę podniósł nam ciśnienie. Wywiązała się
pyskówka z kretynem, którego koronnym argumentem było "bo on tu
mieszka" Pies cię trącał bucu jeden.
Włoszczowę od tej pory będziemy omijać szerokim łukiem.
Kontynuowaliśmy naszą wycieczkę a sił mi ubywało, chociaż
muszę przyznać, że kiedy w Żytnie bąknęliśmy coś o skróceniu trasy i powrocie
PKP z Jackowa nasza jedyna kobietka pokazała że "ma jaja" tupnęła
nóżką (bardzo zgrabną, tak przy okazji) i powiedziała absolutnie NIE!!! Jedziemy
i koniec!!!
Więc co mieliśmy robić, grzecznie posadziliśmy nasze obolałe
dupska na rowery i jakoś dociągnęliśmy, z kilkoma przystankami do Altany
Żywiec.
Super było :-)
Mapa trasy
ZALICZONE GMINY
- Kielce
- Krasocin
- Masłów
- Miedziana Góra
- Łopuszno
- Strawczyn
- Zagnańsk
- DST 62.00km
- Sprzęt Accent EL Nino
- Aktywność Jazda na rowerze
Weekend w Starej Wsi - Jura Wieluńska
Niedziela, 11 września 2016 · dodano: 13.09.2016 | Komentarze 0
W drugi weekend września udało się zorganizować wyjazd do Starej Wsi nad Wartą.
Stara Wieś
Pojechaliśmy w trzy rodziny, i muszę przyznać zaskoczyli mnie, że wzięli rowery dla wszystkich. Pogoda dopisała wyjątkowo więc udało się trochę pojeździć. Może dystanse nie powalają, ale nie to było najistotniejsze. Grunt że się podobało i zapowiadają kontynuację :-)
Sobota
Niedziela
Nowa Gmina
-Wierzchlas
- DST 145.00km
- Sprzęt Accent EL Nino
- Aktywność Jazda na rowerze
Zachodnie wybrzeże
Czwartek, 4 sierpnia 2016 · dodano: 06.08.2016 | Komentarze 4
Wreszcie mi się udało przejechać zachodnią część wybrzeża. W
zeszłym roku podczas urlopu w Sianożętach kiedy obudziłem się w środku
nocy, żeby jechać na dworzec PKP do Kołobrzegu, trwała burza, nie zaryzykowałem
i dobrze zrobiłem, ulewa wtedy nieźle nabroiła w Świnoujściu i nie tylko tam.
Tym razem kiedy budzik zadźwięczał o godz. 2.30 w nocy, nawet pokrapujący
deszczyk nie był w stanie mnie powstrzymać.
Pociąg do Świnoujścia miałem o 3.52 ale z Kołobrzegu, do którego trzeba
dojechać jakieś 12km drogą rowerową wzdłuż wybrzeża w całkowitej ciemności.
Powiem Wam, że uczucie niesamowite. Trzecia w nocy ciemno jak w doopie u
afroamerykanina, tylko lampka rozświetla krzaczory, morze huczy. Najstraszniej
było na drewnianych kładkach nad bagnami, tylko czekałem jak coś się z nich
wychyli i...
Jednak w całości, bez przegryzionej szyi dotarłem do dworca PKP w Kołobrzegu.

Pociąg przyjechał uwaga, w ilości 1 wagonu, ale wygodnego z
wieszakiem na 3 rowery.
Bez przygód dotarłem do Goleniowa, gdzie miałem przesiadkę. Niestety
ciągle padało.Tutaj miała miejsce
zabawna historyjka z dworcowymi toaletami której nie mogę przytoczyć bo się
wstydzę.
Pociąg do Świnoujścia podjechał z małym opóźnieniem. Oprócz mnie do pociągu weszła 4-osobowa ekipa
wesołych młodych ludzi z rowerami objuczonymi sakwami. Podróż ich już nieco
"rozmiękczyła" a humor nie opuszczał. Ich plan to było dojechać ze
Świnoujścia do Kołobrzegu, tylko mieli na to aż 4 dni.
Mnie czekała nieco dłuższa wycieczka, a zdecydowanie mniej
czasu.
W takim oto wesołym towarzystwie jechaliśmy sobie i tylko
pogoda za oknem była fatalna, normalnie lało strumieniami.
W Świnoujściu po godz. 7 padało dalej, byłem załamany.
Pocieszył trochę ICM który wieszczył niebawem koniec opadów. I faktycznie około
godz. 8 przestawało lać tylko kropiło. Hurrrra.
Początkowo miałem plan przeprawić się promem i
pojeździć po zachodniej części miasta
ale ta niepewna pogoda sugerowała kierować się trasa w stronę kwatery.
Najpierw ruszyłem zobaczyć najwyższą na polskim wybrzeżu,
latarnie morską. Mierząca 68 metrów budowla znajduje się w dzielnicy Warszów
nieopodal Fortu Gerharda. Po drodze mijam gazoport czyli Terminal LNG im. Prezydenta Lecha
Kaczyńskiego w Świnoujściu.
A to już sama
latarnia



Ruszam dalej,
wychodzi SŁOŃCE, zaplanowana trasa chce prowadzić przez las szlakiem R10 ale
nie wygląda to dobrze, ledwie widoczna w lesie przecinka bez żadnej nawierzchni
tylko przygnieciona trawa po takich opadach nie zachęca. Wracam na asfalt jadę
do drogi nr3 czyli krajówka kiedy mija mnie kilka tirów mocząc mnie wzbijanym
pyłem wodnym mam dość . Postanawiam wrócić do lasu. Za PKP Cargo odbijam w lewo
i znajduje szlak R10.
Powiem tak, to był
dziesięciokilometrowy kawał męskiej przygody. Mokry piach, kałuże po pół koła i
błoto. Obyło sie bez gleby ale zanim dojechałem w okolice Międzyzdrojów ja i
rower byliśmy upaćkani jak nieboskie stworzenia i w prawym bucie mi chlupało,
efekt podpórki w kałuży do pół łydki, ale gęba się śmiała.
Trochę się
oczyściliśmy, żeby w takim kurorcie jak Międzyzdroje nie robić sensacji i podjechałem w najbardziej
charakterystyczne miejsca. Molo, Aleja Gwiazd, Hotel Amber.


Po wyjeździe z
Międzyzdrojów rozpoczyna się wspinaczka droga pnie się do góry, aż przypominają
mi się słowa Macieja(Gagar) " Co to koorwa jest, Karpacz".
Za Wisełką robię
sobie postój nad jeziorkiem Zatorek.

Mijam Kołczewo i
droga kieruje mnie na północ bliżej wybrzeża do Międzywodzia. Wjeżdżam w głąb miejscowości
i... niczym się nie różni od setek innych małych wczasowo-plażowych przybytków.
Coraz głośniej
pracuje mój napęd, to efekt błotnisto-wodnej przeprawy z początku wycieczki. Co
ciekawe w kilku kolejnych miasteczkach pytałem w wypożyczalniach rowerów i pojazdów
roweropochodnych, o smar oliwkę do łańcucha i nikt o "takimczymś" nie
słyszał, nie stosuje i w ogóle to o co mnie się rozchodzi.
Kolejne kurorty
Dziwnów, Dziwnówek, Pobierowo, Pustkowo.
Port w Dziwnowie

Docieram do ważnego
punktu wycieczki jest nim Trzęsacz i ruiny kościoła na klifie. Wygląda to
niesamowicie i faktycznie daje poczucie sił przyrody, które sprawiły że ze świątyni,
która na przełomie XIV/XV wieku stała pośrodku wsi około 2 kilometrów o morza dzisiaj
została jedna ściana i bez zabezpieczenia zbocza klifu, już by została pochłonięta.



Po obejrzeniu tychże
ruin odwiedzam Rewal i Niechorze z kolejna latarnią morską.

Po przyjrzeniu się
latarni kieruję się do Pogorzelicy, która robi bardzo przyjemne wrażenia z
racji położenia i dużej ilości zieleni i lasów. To stad wiedzie udostępniony
przez wojsko odcinek drogi w kierunku Mrzeżyna. Dobrze, że jest ale gdybym miał
nim jechać częściej to masakra.
Od strony
Pogorzelicy na początku ułożone są płyty
betonowe niezbyt wygodne ale ok, potem zaczyna się bruk. Po kilku minutach
tęskniłem za płytami. Te kilka kilometrów wytrząsnęło mnie strasznie. Nawet
spuściłem nieco powietrza z opon i amortyzatora żeby jakoś to przejechać. To
tam spotkałem sakwiarzy, którzy poratowali oliwką do łańcucha i chociaż napęd
przestał rzęzić.
Przed Mrzeżynem odbija
sie w las, żeby ominąć jednostkę wojskową i ta dróżka przez las przypominająca
nieco naszą pożarówkę sprawiała wrażenie gładkiej jak stół.
Wjechałem do
Mrzeżyna, zajrzałem do portu i w inne stare kąty znane mi sprzed lat. Fajne
miejsce i miłe wspomnienia.
Przez Rogowo docieram
do Dźwirzyna które też dość dobrze znam, ale tylko przejeżdżam i pod koniec
wskakuję na drogę rowerową "Ku słońcu" wiodącą przez Grzybowo do
Kołobrzegu.
Port w Mrzeżynie


Kołobrzeg ostatnio
odwiedzałem dość często więc tylko przejeżdżam przez park na tyłach promenady i
dalej w stronę Sianożęt dróżką rowerową przy samym wybrzeżu. Ruch spory a ja,
mając ponad 130 km w nogach leciałem jak na skrzydłach mijając kolejnych
rowerzystów. Jeszcze raz przekonałem się że na tej wczasowej alejce najważniejszy
jest sprawny i głośny dzwonek, no chyba że jest to trzecia w nocy ;-)
Ślad niestety bez początku bo mi się zapomniało klknąć ;-
Nowe Gminy
- Świnoujście
- Międzyzdroje
- Wolin
- Dziwnów
- Rewal
- DST 154.50km
- Czas 07:54
- VAVG 19.56km/h
- Sprzęt Author Reflex
- Aktywność Jazda na rowerze
Kraków
Niedziela, 26 czerwca 2016 · dodano: 27.06.2016 | Komentarze 3
Wyjazd z ekipą CFR.
Udana wycieczka z burzą i ulewą, ale wesolutko ;-)
Fotka podkradnięta Iwonce - Anwi
Mapka
Nowe Gminy
-Krzeszowice
-Liszki
- DST 123.00km
- Czas 06:32
- VAVG 18.83km/h
- Sprzęt Author Reflex
- Aktywność Jazda na rowerze
Może nad morze - Dzień1
Sobota, 21 maja 2016 · dodano: 30.05.2016 | Komentarze 1
Łódź - Mąkolno
No i wreszcie nadszedł upragniony dzień wyjazdu na wyprawę.
Postanowiliśmy ruszyć z Łodzi, aby nasze dystanse dzienne były bardziej
zbliżone do 100 km dziennie.Mamy
dojechać tam rannym pociągiem i spotkać się z Jackiem w okolicach Aleksandrowa Łódzkiego.
Jacek wyjechał już w piątek po południu z Częstochowy.
Podróż pociągiem mija
nam szybko na rozmowie z zakręconym rowerzystą-motocyklistą, wracającym z
Wisły.
Wysiadamy na dworcu Łódź Kaliska i szybko wskakujemy na
siodełka i nawijamy pierwsze kilometry.
Staramy się wyrwać z Łodzi bocznymi
drogami, gdzie Maciej omal nie zostaje staranowany przez wyjeżdżające z posesji
auto. Udaje się uniknąć kłopotów i bez
kolejnych przygód dojeżdżamy do wylegującego się w lesie Michaiła w
miejscowości Ruda-Bugaj.
Już we trójkę podróżujemy zmagając się z mocnym wiatrem w
kierunku Koła.
W Kole robimy przerwę na obiadek i po dłuższym postoju
jedziemy dalej w kierunku Mąkolna gdzie chcemy znaleźć miejsce na biwak.
Docieramy nad jeziorko i dość długo jadąc wokół niego nie
możemy namierzyć ciekawej miejscówki. W końcu znajdujemy boisko piłkarskie za
którym jest przyjazny teren. I niestety przeciskając wąskim przejściem między
ogrodzeniem boiska a trybuną opieram się na przęśle które jest umocowane
"na słowo honoru" i stało się...
Przęsło odchyla się a
ja opieram się na nim całym swoim ciężarem i ciężarem załadowanego roweru i mój
kciuk grzęźnie miedzy oczkami kraty. Krótki, ostry ból powoduje ze robi mi się
ciemno w oczach, wyszarpuje palca ale już wiem, ze dobrze nie jest.
Rozbijamy obozowisko, szykujemy się do wieczornego ogniska.
Nowe Gminy
- Łodź
- Aleksandrów Łódzki
- Parzęczew
- Wartkowice
- Świnice Warckie
- Dąbie
- Koło
- Sompolno
Trasa
- DST 101.00km
- Sprzęt Author Reflex
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrót z Zawiercia i CMK 122
Piątek, 29 kwietnia 2016 · dodano: 30.04.2016 | Komentarze 2
No i znowu udało się ukręcić stówkę.
Ten cały dystans można podzielić na 3 etapy
Etap 1 - 78km
Połączyłem trochę obowiązki służbowe i rowerek. Na początek w okolice salonu VW spotkać się z kurierem i odebrać przesyłkę, potem pędem na dworzec PKP bo czas gonił.
Pojechałem pociągiem do Zawiercia, i stamtąd po załatwieniu spraw formalnych pojechałem, nieco okrężnie, przez Włodowice i Górę Włodowską do Myszkowa.
Przed Włodowicami
W Myszkowie też załatwiłem sprawy robocze i kontynuowałem jazdę przez Żarki Letnisko, Poraj, Poczesną, Słowik do Częstochowy.
Trasa
Etap 2 - 2,5km
Na szybko, po przyjeździe z Zawiercia zmieniłem maszynę na mieszczucha z przyczepką i pognałem do przedszkola po Maję. Mimo 4 lat dalej lubi się przejechać w swojej "karocy". Po powrocie z przedszkola Maja już samodzielnie pojeździła swoim rowerkiem koło domu ;-)
Rośnie nowe rowerowe pokolenie.
Etap 3 - 20,5km
122 Częstochowska Masa Krytyczna
Przed Masą jeszcze szybka wizyta na cm. Kule i pędem na Pl. Biegańskiego.
Tym razem Masa jechała razem z dziećmi autystycznymi, 175 uczestników
MEGA rowereowy dzień :-)



